Poczęstowana specyfikiem odruchowo się wzdrygnęłam, bo suszone wyglądają niczym trutka na myszy, ale usłyszawszy, jak dobroczynny mają wpływ na cały organizm, zaryzykowałam skonsumowanie sztuk kilkunastu. Smakowały nieźle, coś, jak suszona jarzębina (kto pamięta jarzębinki, cukierki z suszonej jarzębiny oblane pomarańczowym lukrem?), troszkę kwaśne z posmakiem goryczki. Po kilku godzinach, kiedy każda przyzwoita trucizna musiałaby zadziałać, a ja nadal chodziłam, uznałam, że należy zaopatrzyć się w te dobroczynne jagody.
Tytułem próby, nabyłam na dobry początek 200 gram.
Ponoć spożywane regularnie pozwalają unikać bardzo poważnych schorzeń i mają mnóstwo dobroczynnych działań włącznie z opóźnianiem starzenia oraz wzmocnieniem potencji.
Jagody Goji pełnią ważną rolę w tradycyjnej medycynie chińskiej .Zwiększają wytrzymałość, stymulują układ odpornościowy, pobudzają, poprawiają krew, osłaniają wątrobę, poprawiają wzrok, opóźniają efekty starzenia, obniżają ciśnienie krwi. Wszystko to w sam raz dla mnie.
I mają w sobie mnóóóóóóostwo witamin!!!!
Tyle ich w sobie mają co szpinak, marchewka i czarne jagody wzięte razem. A może nawet więcej.
Wystarczy zjadać dziennie 70 takich jagódek.
Podzieliłam jagody na trzy części, każdy dostał swoją miseczkę z instrukcją i zaczynamy kurację. Ja zjadam rano razem z płatkami, ale można też podgryzać je sobie jako przekąskę.
A najlepsze jest to, że jagody Goji możemy uprawiać w naszym klimacie, łatwo rozmnażają się z nasion lub (trudniej) przez sadzonki. Są odporne na susze, wytrzymują mrozy do -26 stopni C, z przykrytymi ściółką organiczną korzeniami dużo więcej. Krzew kwitnie od czerwca do pierwszych przymrozków cały czas produkując kwiaty i owoce.
Na dodatek jagody Goji nie są rośliną wymagającą, zadowoli je prawie każda gleba o dobrej przepuszczalności. Lubi stanowisko w pełnym słońcu lub półcieniu, jednak owocują lepiej w pełnym słońcu.
Na nic moje zapewnienia, że koniec już z sadzeniem krzaków, koniec z weekendami spędzonymi na czworakach przy pieleniu, taką krzewinę, a pewno nie jedną, w tym roku jeszcze zasadzę. No i oczywiście wiklinę od Hany i wiąz turkiestański, ten, co to rośnie szybciej niż ustawa przewiduje.
Jagody goji spożywam od dawna. Wyraźnie odmłodniałam, że o potencji nie wspomnę! A co Ty tutaj robisz o 12.30? Nie byłaś w hucie, czy z huty piszesz? Czy samo Ci wstawia posty? Ciekawa jestem, czy Ci się przyjmie - można u nas kupić sadzonki? Wiklina i wiąż same rosną, niczego nie musisz przy nich robić. No, może ze 2 razy podlać, jakby deszczu nie było. Ale teraz masz już wodę, to se podlejesz. Wysłałam to-co-wiesz.
OdpowiedzUsuń"Pacz" a ja dopiero odkryłam, cóż to za cudo.W Hucie byłam od samej 6 rano, ale posta ustawiłam na automat, który moim zdaniem nic nie udostępnił. Wróciłam to mu "zadałam". Sadzonki można kupić, znalazłam w necie. Coś 11 zł za sadzonkę. Czekam na przesyłkę i szlifuję tacę dla siorki:)
UsuńMuszę poczytać na ten temat, tyle dobrego o nich słyszałam...
OdpowiedzUsuńWydaje się, że to samo dobro. Nie zaszkodzą, a czy pomogą? Grunt to wiara:)
Usuńhmmmm, ja na jesieni kupiłam 2 jagody kamczackie. w zyciu nie myślałam, że tyle odmian jest. a wszystkie to samo zdrowie!
OdpowiedzUsuńuściski:)
Ja mam borówki amerykańskie, ale jeszcze mało owocują. Teraz im dam nawozu i może ruszą?
UsuńNie za wcześnie na sadzonki? Zimą dzisiaj straszą. Szlifuj tacę, nie bruk!
OdpowiedzUsuńNie, czekam na Twoją przesyłkę:) Jagody zamówię w kwietniu! Bruk szlifuję bo Madzia odmówiła posługi i stoi w warsztacie. Zawsze zimą kaprysi.
UsuńDziecko do pracy wykorzystujesz?
UsuńMadzie to ksywa mojego autka. Rodzony to przecie syn :)Ten to się wykorzystać nie da:)
UsuńOjacie, myślałam, że mówisz o Madzi z zakładki! Zastanawiałam się tylko, dlaczego stoi w warsztacie? Mój na imię ma koziołek. I nie kaprysi! Nigdy! Tfu! Na psa urok!
UsuńMadzia, jak to kobieta, lubi się czasem zliftingować. Tym razem zapaliło jej się jakieś bzdurne światełko w komputrze. Ruszanie stykami nic nie pomogło, a pomagało zawsze. Padła jakaś taśma od poduszek powietrznych i pańcia musi wybulić. Szlag, moment nie jest dobry, ale co zrobić?
Usuńjarzębinki - pfuj! :D
OdpowiedzUsuńnie bardzo zrozumiałam - jesz, bo nie otruły? :D
No, co Ty? Jarzębiniki były pyszne, albo ja mam smak jakiś dziwny.
UsuńJem, bo obczytałam, co to takiego, mimo pierwszych skojarzeń z trutką na myszy. Ot, taki skrót myślowy:)
Ale rzeczywiście odczuwasz jakieś pozytywne efekty, czy tylko w nie chcesz wierzyć? No wiesz, siła wiary góry przenosi i takie tam :)))
UsuńJa nie znoszę w ogóle takich tam groszków lukrowych, chyba że czysta dobra czekolada w środku. Ani dżemu z jarzębiny - teściówka robi mieszaną z jabłkami i daje do tortów - i weź tu nie jedz jak prosię, jak cały pyszny, makowo-kawowy, a paseczek do wyplucia ;)
Na razie nic nie czuję, bo dopiero ze 4 dni je podgryzam, ale pewne jest, że nie zaszkodzą, jak przy okazji np. wzrok mi się nie pogorszy to już będzie coś:)
UsuńJakoś nie mogę się przemóc z tą "chińszczyzną".
OdpowiedzUsuńNo cóż, do mnie przemówiły efekty:) Ten wzrok, ten cholesterol nie mówiąc o innych właściwościach....
UsuńI potencja! Zapomniałaś o potencji! Rogata, a może by owieczkom/baranom?
OdpowiedzUsuńZ ust mi wyjęłaś, śmiałości nie miałam:))
UsuńNo nie wiem, co Owieczka na tą potencję, mogłoby się skończyć, że porody by do maja przyjmowała:)Albo dwa razy w roku:)
OdpowiedzUsuńPlease, potencji już proszę nie! Oczywiście u baranów. Mam już 34 maleństwa, 4 karmię i padam na pysk. Pije więc czerwone wino właśnie, bo drugie dziecię odwiedziło nas. Jesteśmy w Gruzji więc winnie.
OdpowiedzUsuńTen cholesterol to by było coś dla mnie. I wzrok Mnemo, mówisz. Nie noszę okularów, ale może tak profilaktycznie.
W Gruzji, mentalnie chyba? Znaczy się winnie? Wzrok też, obyś jak najdłużej bez okularów mogła. Jak uwierzyć działaniom to może i prewencyjnie brać nie zaszkodzi?
UsuńCiekawe te jagodki, slyszalam o nich, ale jakos sie nie wglebialam w temat. Ale chyba warto, zwlaszcza to podnoszenie odpornosci by mnie interesowalo. Choc i potencja nie do pogardzenia... Ze o wzroku nie wspomne.
OdpowiedzUsuńAle wy kolezanki tego wina uzywacie, a ja jeszcze miesiac o suchym pysku przez te antybiotyki.
Owieczko, czy twoje dziecie w Gruzji mieszka (zz)
Nie, w Krakowie mieszkają oboje, ale syn lubi wino gruzińskie i ja też
UsuńOjej, to rzut beretem ode mnie!!!
UsuńZ potencją sprawa jest przereklamowana, reszta ok. Wygładziło mi wszystkie zmarchy, oko lśniące i wzrok sokoli. Bierz, Mika! To lepsze niż hasz!
OdpowiedzUsuńHana, i jesz to tak codziennie i regularnie (zz) I w jakiej ilosci (zz)
UsuńNo to ja też chcę. Ale gdzie Wy kupujecie te jagody i ile tego trzeba jeść?
UsuńTrochę się wygłupiam, a trochę nie. Jem codziennie niewielką garstkę w charakterze musli z jogurtem. Takie gołe smakiem łba nie urywają. Rzeczywiście czytałam o tym Bóg wi co. No jem, od dłuższego czasu, ale czy w czymś mi to pomaga, nie wiem. Ot. Kolejna moda. Ale nie zaszkodzi, zwłaszcza na przedwiośniu.
OdpowiedzUsuńNo i drogie cholerstwo jest. Chociaż nie aż tak. Nie wiem, jak tam we stolycy, tutaj kupuję jakoś tak 30 parę złotych za pół kilo. A tego wcale nie ma tak znów dużo.
OdpowiedzUsuńA kupujesz przez internet czy można je kupić w sklepie?
OdpowiedzUsuńW sklepie, na półkach ze "zdrową" żywnością.
OdpowiedzUsuńHana słusznie prawi, albo w jakimś zielarskim. Ja znowu odpadłam na leżance. Dziś byłam w hucie na 6:00 i zmogło mnie spanie.Za 200 gram 17 zł im więcej się kupuje tym taniej. Tego się nie jada dużo wystarczy 70 tych ziarenek. Mnie smakują i chętnie zjadłabym więcej. Boziu idę dalej spać , bo jutro znowu na 6:00 a bez Madzi to ja muszę komunikacją......
UsuńOj tam, wolę rodzime witaminy.
OdpowiedzUsuńAż mnie świerzbi by pokomentować, ta potencja, no, no, ale brak męskiego towarzystwa wśród komentujących ... dobra, dobra dam se spokój.
Lubczyka posadziłam i nasuszyłam ... eee tam.
Buziaki
70 ziarenek to dużo jest. Ca la garść. U nas w okolicy (mam na myśli miasto powiatowe i inne) nie ma tych jagód na półkach z tzw. zdrowa żywnością.
OdpowiedzUsuńWłaśnie, że nie dużo. To tak malutka kupeczka, wiem bo policzyłam. Zerknij w net, będą na mur beton. Albo dzieci w Krakowie znajdą:)
UsuńNo to bede szukac i smakowac...
OdpowiedzUsuńSrdecznosci
Judith
Życzę smacznego i 100 % efektów:)
UsuńUściski
Danuśka, biję się w pierś za zaległości! A tu tyle śliczności wakacyjno-kwiatowych! I dowcipnie, i zdrowo! Nie nadążam ostatnimi czasy.....A za owockami chętnie się rozejrzę, proszę o relacje z efektów! Ściskam Cie mocno i trzymam kciuki za uprawy! Już czas grządki w głowie sobie układać (znaczy planować sianie i sadzenie w ogródku).
OdpowiedzUsuńOtrzymałam Twój prezent :-)
OdpowiedzUsuńPisze o tym na blogu dzisiaj.
Dziękuję raz jeszcze.
Śliczna :-)
Ciężko było mi zrobić zdjęcie ,
aparat dęba stawał nie wiem dlaczego wrrrr...
Alle zrobiłam dopiero na ciemnym tle .
Przydałby się lepszy aparat...
Dziękuję raz jeszcze :-)
Cieszę się, że kotek Ci się podoba:)
Usuńostatnio za mną chodziły te jarzębinki i nigdzie nie ma :-(
OdpowiedzUsuńIdę szukac na allegro nasion goi ;-)
W necie nie sprawdzałam, ale w necie jest wszystko to i pewno jarzębinki....
UsuńJeju, Mnemo, znowu śpisz???
OdpowiedzUsuńJeszcze nie ale dopiero wróciłam z rajzów po sklepie. Przez te krasnoludki w szafie musiałam pojechać i coś na grzbiet kupić.......
UsuńI w garach pogrzebać, ja na kiełkach, ale męska cześć rodu głodna i głodna.
UsuńA, to rozumiem. Pizzę Chłopakom zamów.
OdpowiedzUsuńJuż była w tym tygodniu:)) Ale wpadłam na genialny sposób, będzie dużo, cały gar -fasolka po bretońsku i pene!!! Starczy do piątku, a w piątek wyjeżdżam na Mazurki to już od garów będzie spokój:)) Rany w tych sklepach to same łachy i już wiosna króluje, same seledyny, pomarańcze, róże, taka tandeta i w samych anorektycznych rozmiarach!!!!
UsuńNo, widziałam, niestety. Pora umierać.
OdpowiedzUsuńeee tam, a od czego nasze ulubione sklepiki? Tylko trza czasu na szperactwo!!!!
UsuńAj, jakie buciki kupiłam ostatnio za 5,40! Nówki niechodzone! Na skórzanej podeszwie, beżowa tkanina, lekko gumowata, z tyłu, na pięcie atłas! Miodzio!
OdpowiedzUsuńI to lubię!!
UsuńKocham te sklepiki, nawet jak się zakup nietrafiony trafi, to nie żal. Kobitki posnęły, trza iść spać. Mus to mus.
OdpowiedzUsuńTo i ja położę to marne ciało na wznak. Już ledwo mrugam:) Dobranoc:)
UsuńPa! A dobrze zamknij szafę, żeby Ci znów nie pozmniejszały!
OdpowiedzUsuńWitam, czy mogę się przyłączyć?Co do jagód,na początku jesieni zobaczyłam jedną torebkę w naszym wiejskim sklepie,kupiłam.Wyczytałam że można dodawać do herbaty,tak robię.Pozytywne efekty widzę,przede wszystkim wzrok,oczy przestały mi łzawić,mogę dłużej czytać,nie razi mnie słońce czy śnieg.Na dodatek w tym ,tak grypowym roku nic mnie nie dopadło.A do sklepu dostarczają już po kilkanaście torebek.
OdpowiedzUsuńZapraszam serdecznie:) Dobrze wiedzieć, że jest ktoś, kto już widzi efekty. Czyli nie poddawać się, jeść i czekać. Mnie to polepszenie wzroku interesuje, tak na dobry początek:)
Usuń