Niektórzy hodują o tej porze roku bratki na balkonie, ale to w Irlandii, wiadomo, że to zielona kraina. W tych okolicznościach przyrody, które mamy my o tej porze roku, można, co najwyżej bratki sobie wyhaftować, co też z niemałym trudem uczyniłam. Bratki haftowane wstążeczkami, dalekie od ideału, jakoś mi wyszły, ale muszę powiedzieć, że nerwy to przy nich mi, co rusz szwankowały. Toż to maleńkie, śliskie, używasz czasami dwóch igieł na raz. Potrzebne dziecięce paluszki i na dodatek najlepiej gumowe. Ale, jak się baba uprze to zrobi. Baba zrobiła i wyszło to tak:
Podobne do bratków?
Któregoś dnia zasiądę do mojej singerki i uszyję "coś", pewnie woreczek, albo serducho. W planie kolejne hafty, róża i naparstnica, a potem pierwiosnki, albo na odwrót.
Na warsztacie dekupażowym teraz u mnie "większe zwierzęta", taca, skrzynka, skrzynka na klucze i parę pierdotków mniejszych wymiarów. Wszystko w podobnej tonacji z motywami magnoliowymi, bo przecież magnolie jeszcze chwila, a zaczną kwitnąć. Za kilka dni będzie prezentacja.
Witam nowych obserwatorów i bardzo mi z tego powodu miło. Bąkam też coś nieśmiało o liczniku, który bije i niedługo wybije magiczną liczbę, a jak wybije to jakiś dekupkowy maluszek poleci do nowej właścicielki.
A tu ciekawostka, znacie ten wiersz Miłosza?
( zaczerpnięte z netu)
Buziaki wieczorne i ranne, bo rano to ja wiecie, muszę do Huty, do Huty.........
.jpg)
Aaaaa..........! Ile jeszcze zostało? Komentarzy?
OdpowiedzUsuń....z dziesiąt:)
UsuńBratki jak żywe!
OdpowiedzUsuńO kurcze, dużo. (Taki komentarz też się liczy?)
OdpowiedzUsuńNi ma jeszcze reguł, koment to koment, ale dobra może by trza reguły jakieś np. nie mniej niż 50 znaków i żadne słowo się nie może powtórzyć, bo jeszcze dostane wpis a tam 50 razy dupa, dupa?
UsuńNo nie utrudniaj, okej?
UsuńJeśli z Kretowatą wraz nadal będziecie takie płodne, to o haft wstążeczkowy nawet się nie otrę. Niby kiedy?
OdpowiedzUsuńU mnie w Hucie, się mówi " w tzw międzyczasie" :))) na te wszystkie zlecenia na gorąco:)
UsuńTaaa, w międzyczasie pomieszkać i pożyć muszę. Teraz idę sobie, do wiedzenia, muszę podgonić nie-mog -powiedzieć co.
OdpowiedzUsuńMogę ewentualnie powiedzieć, że kolorem czarnym.
OdpowiedzUsuńcie choroba, czarnym? sadze wymiatać z sibra będziesz?
UsuńA byde, bo lubie se powymiatać! Pa!
OdpowiedzUsuńbabo uparta :) bratki jak żywe!!!!
OdpowiedzUsuń:)
Usuńpodziwiam niezmienne te rękodzieła i zastanawiam się, ile to trzeba mieć cierpliwości, aby zrobić takie cudo i nikogo przy okazji nie skląć, nie pogonić z siekierą itd.
OdpowiedzUsuńWiersz znałam.
Czasem przeciwnie robótki Cię wyciszą, uspokoją, nawet jak cały dzień masz ochotę komuś tą siekierą, jakiejś pindzie na ten przykład:)
UsuńNadepła Ci jakaś?
UsuńSwego czasu, nawet dwie:)
UsuńPięknie Ci rosną kwiatki. Ja to chyba w depreche jakąś wpadnę. wszystkie dziergają haftują, dekupażują, a ja bidna ledwie dyszę i żadnych artystycznych uniesień. Dobrze, że chociaż muzyki mogę słuchać, bo tu tylko uszy są potrzebne a nie ręce.
OdpowiedzUsuńA wiersz znam, już nam Tatuś czytał wieki temu, miał spisany w zeszycie. Pozdrawiam
No ale Ty kochana porody odbierasz i to masowo. A to doznania magiczne, takie nowe kopytkowe życie. A ja muzyki nie mam jak, w Hucie nie da rady w domu konflikt upodobań, no może nie zawsze:)
UsuńJa prawie zawsze sama, a jak już jest G. i nie pracuje to znosi moje muzyczne upodobania, a one są czasami trudne do zniesienia. Ja w mojej dawnej hucie miałam warunki, bo miałam całkiem osobiste biuro i świetny sprzęt, ale i tak mnie ta robota wykończyła.
Usuńcudka robisz z tych wstążeczek! pewnie, że podobne!!
OdpowiedzUsuńJa dopiero zamierzam robić cudka, chyba, że mi przejdzie:)
UsuńMnie Tata Miłosza nie czytał, ale wiersz znam, nie wiem, skąd?
OdpowiedzUsuńMnie też nie.....
UsuńMój był taki trochę zwichnięty, czego on nam nie czytał i nie śpiewał. Dziewczyny, powinnam książkę napisać pt. " Życie z wariatami i co z tego wynikło"
UsuńNo widzisz, masz już temat, tylko siadaj i pisz:) Mój namiętnie czytywał "kONTYNENTY" i "Poznaj świat", ja przy nim też i potem w geografii byłam nie do zagięcia:))
UsuńMój czytał mi wszystko w zasadzie, poza wielką poezją, nie wiem, nie lubił, albo może nie rozumiał? Pamiętam, jak czytał mi "Annę Kareninę" i "Cichy Don" i Gogola! "Rewizora" uwielbiałam!
OdpowiedzUsuńGogola uwielbialiśmy też. Musieliśmy i my czytać z podziałem na role. Jesu, ale to były jazdy
UsuńJa sama odkrywałam i to po przełamaniu się, że ruskie.....
UsuńZanim odkryłam, że ruskie to fuj, już go uwielbiałam.
UsuńA wiecie, że ja wszystko przeczytałam też w oryginale. Bo kocham rosyjski też.
UsuńEch, życie...
OdpowiedzUsuńSe ne wrati...
OdpowiedzUsuńHelou Mnemo, czymu Cię nie mo? Za diabła nie mogę się zalogować na konto google i do poczty gmail też. Jakby co, pisz na WP.
OdpowiedzUsuńHana