poniedziałek, 11 lutego 2013

Haft wstążeczkowy - bratki i Miłosz na dobranoc.

Niektórzy hodują o tej porze roku bratki na balkonie, ale to w Irlandii, wiadomo, że to zielona kraina. W tych okolicznościach przyrody, które mamy my o tej porze roku,  można, co najwyżej bratki sobie wyhaftować, co też z niemałym trudem uczyniłam. Bratki haftowane wstążeczkami, dalekie od ideału, jakoś mi wyszły, ale muszę powiedzieć, że nerwy to przy nich mi, co rusz szwankowały. Toż to maleńkie, śliskie, używasz czasami dwóch igieł na raz. Potrzebne dziecięce paluszki i na dodatek najlepiej gumowe. Ale, jak się baba uprze to zrobi. Baba zrobiła i wyszło to tak:



Podobne do bratków?
Któregoś dnia zasiądę do mojej singerki i uszyję "coś", pewnie woreczek, albo serducho.  W planie kolejne hafty, róża i naparstnica, a potem pierwiosnki, albo na odwrót.
Na warsztacie dekupażowym teraz u mnie "większe zwierzęta", taca, skrzynka, skrzynka na klucze i parę pierdotków mniejszych wymiarów. Wszystko w podobnej tonacji z motywami magnoliowymi, bo przecież magnolie jeszcze chwila, a zaczną kwitnąć. Za kilka dni będzie prezentacja.
Witam nowych obserwatorów i bardzo mi z tego powodu miło. Bąkam też coś nieśmiało o liczniku, który bije i niedługo wybije magiczną liczbę, a jak wybije to jakiś dekupkowy maluszek poleci do nowej właścicielki.

A tu ciekawostka, znacie ten wiersz Miłosza?

( zaczerpnięte z netu)


Buziaki wieczorne i ranne, bo rano to ja wiecie, muszę do Huty, do Huty.........

35 komentarzy:

  1. Aaaaa..........! Ile jeszcze zostało? Komentarzy?

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze, dużo. (Taki komentarz też się liczy?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ni ma jeszcze reguł, koment to koment, ale dobra może by trza reguły jakieś np. nie mniej niż 50 znaków i żadne słowo się nie może powtórzyć, bo jeszcze dostane wpis a tam 50 razy dupa, dupa?

      Usuń
    2. No nie utrudniaj, okej?

      Usuń
  3. Jeśli z Kretowatą wraz nadal będziecie takie płodne, to o haft wstążeczkowy nawet się nie otrę. Niby kiedy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w Hucie, się mówi " w tzw międzyczasie" :))) na te wszystkie zlecenia na gorąco:)

      Usuń
  4. Taaa, w międzyczasie pomieszkać i pożyć muszę. Teraz idę sobie, do wiedzenia, muszę podgonić nie-mog -powiedzieć co.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mogę ewentualnie powiedzieć, że kolorem czarnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cie choroba, czarnym? sadze wymiatać z sibra będziesz?

      Usuń
  6. A byde, bo lubie se powymiatać! Pa!

    OdpowiedzUsuń
  7. babo uparta :) bratki jak żywe!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. podziwiam niezmienne te rękodzieła i zastanawiam się, ile to trzeba mieć cierpliwości, aby zrobić takie cudo i nikogo przy okazji nie skląć, nie pogonić z siekierą itd.
    Wiersz znałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem przeciwnie robótki Cię wyciszą, uspokoją, nawet jak cały dzień masz ochotę komuś tą siekierą, jakiejś pindzie na ten przykład:)

      Usuń
    2. Swego czasu, nawet dwie:)

      Usuń
  9. Pięknie Ci rosną kwiatki. Ja to chyba w depreche jakąś wpadnę. wszystkie dziergają haftują, dekupażują, a ja bidna ledwie dyszę i żadnych artystycznych uniesień. Dobrze, że chociaż muzyki mogę słuchać, bo tu tylko uszy są potrzebne a nie ręce.

    A wiersz znam, już nam Tatuś czytał wieki temu, miał spisany w zeszycie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale Ty kochana porody odbierasz i to masowo. A to doznania magiczne, takie nowe kopytkowe życie. A ja muzyki nie mam jak, w Hucie nie da rady w domu konflikt upodobań, no może nie zawsze:)

      Usuń
    2. Ja prawie zawsze sama, a jak już jest G. i nie pracuje to znosi moje muzyczne upodobania, a one są czasami trudne do zniesienia. Ja w mojej dawnej hucie miałam warunki, bo miałam całkiem osobiste biuro i świetny sprzęt, ale i tak mnie ta robota wykończyła.

      Usuń
  10. cudka robisz z tych wstążeczek! pewnie, że podobne!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero zamierzam robić cudka, chyba, że mi przejdzie:)

      Usuń
  11. Mnie Tata Miłosza nie czytał, ale wiersz znam, nie wiem, skąd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój był taki trochę zwichnięty, czego on nam nie czytał i nie śpiewał. Dziewczyny, powinnam książkę napisać pt. " Życie z wariatami i co z tego wynikło"

      Usuń
    2. No widzisz, masz już temat, tylko siadaj i pisz:) Mój namiętnie czytywał "kONTYNENTY" i "Poznaj świat", ja przy nim też i potem w geografii byłam nie do zagięcia:))

      Usuń
  12. Mój czytał mi wszystko w zasadzie, poza wielką poezją, nie wiem, nie lubił, albo może nie rozumiał? Pamiętam, jak czytał mi "Annę Kareninę" i "Cichy Don" i Gogola! "Rewizora" uwielbiałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gogola uwielbialiśmy też. Musieliśmy i my czytać z podziałem na role. Jesu, ale to były jazdy

      Usuń
    2. Ja sama odkrywałam i to po przełamaniu się, że ruskie.....

      Usuń
    3. Zanim odkryłam, że ruskie to fuj, już go uwielbiałam.

      Usuń
    4. A wiecie, że ja wszystko przeczytałam też w oryginale. Bo kocham rosyjski też.

      Usuń
  13. Helou Mnemo, czymu Cię nie mo? Za diabła nie mogę się zalogować na konto google i do poczty gmail też. Jakby co, pisz na WP.
    Hana

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)