niedziela, 10 lutego 2013

Odtykanie Mnemo i Madzi

Mnemo się czasem zatyka. Madzia też. Tak o rożnych porach roku się obie zatykają. O ile Madzi wystarczy, że się jej depnie po gazie i przewiezie parę kilometrów to z Mnemo jest gorzej. Mnemo prycha, kicha, trze nos i wpuszcza krople do oczu, pije też wapno i łyka coś na alergię. Mnemo zamiast sobie zrobić testy na alergię to sama dedukuje od lat, na co jest uczulona. Bo na publiczną opiekę zdrowotną uczulona jest z całą pewnością. Na zwierzaki nie, wytestowane, na kurz nie, sprawdzone, na jedzenie też nie, ale podejrzane są grzyby, pleśnie i jakieś pyłki. No jakie to mogą być pyłki w lutym?? Leszczyna i wierzba? Pleśnie i grzyby z całą pewnością, bo jak Mnemo zwiedzała swego czasu jaskinie w Czechach to się mało nie udusiła. Stare chałupy, które Mnemo uwielbia  też powodują wyżej wymienione objawy. Generalnie wilgoci Mnemo nie lubi oj nie lubi. W ramach odczulania Mnemo i przetykania filtra cząsteczek stałych Madzi, w niedzielny ranek Wu zabrał obie na przejażdżkę. Do Czerwińska nad Wisłą. Pogoda średnia na zwiedzanie, ale łyk świeżego powietrza jest o tej porze roku jak najbardziej wskazany.

O historii Czerwińska nie będę się rozpisywać, wszystko jest dokładnie opisane w Wikipedii. Sam klasztor już kiedyś zwiedzałam i to przy udziale sympatycznego ojczulka, który bardzo chętnie opowiadał o historii tego miejsca i misjach, na które tutejsi ojczulkowie wyjeżdżają. Nie mam z tego wyjazdu zdjęć, bo to dawne czasy. Dziś nie zaglądaliśmy do środka, bo trwała msza. Za to spacerowaliśmy wokół i po ślicznej, acz chylącej się ku ruinie, najstarszej części mieściny.


 Widok z tarasu przyklasztornego, za drzewami płynie Wisła.



 Stary krzyż i drzwi na dziedzińcu.



Prawdopodobnie urządzenie służce do przepraw na Wiśle.



Widok ogólny klasztoru.

 Stara cześć miasteczka, sporo chałup w totalnej ruinie.  Ta część tchnie dawnymi czasami. Kojarzy mi się z klimatami jak u Bruno Schulza.







A to zwały lodu tuż przy Wiśle.

Szczerze powiedziawszy klimaty zupełnie nie wiosenne. Spacer mimo szczerych chęci nie był zbyt długi, a zakończony w miejscowym sklepiku i pożarciem drożdżowej buły z czekoladą, ku wzmocnieniu, oczywiście. Drogę powrotną Mnemo spędziła w błogostanie ciepełka samochodowego, śniąc o słoneczku i nie wiedzieć czemu chodzeniu w klapkach po ciepłym bruku:))



62 komentarze:

  1. Zastanawiałam się , co to za koty masz do odetkania :-)))
    A tu o zupełnie co innego chodziło :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Chodzenie po ciepłym bruku, w moim przypadku po cegle, śni mi się od miesięcy. Ale chciałabym boso. I po trawie. I czereśnie z prosto z drzewa. I te wróble w rynnach.
    Póki co, sypie i u nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klapki to taka oczywistość gorącego lata, a bruk to przecież nie miasto, pewnie dlatego mi się śnią:)

      Usuń
  3. PS. Piękne detale na fotkach. Chcę taką klamkę. I krzyż. I misy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misa jest do zrobienia, dać przepis, jak sobie ją zrobić? Ale starej klamki i krzyża nie umiem........

      Usuń
  4. No co Ty? Koło garncarskie masz, czy co? Gliny jeszcze nie kręciłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadne tam koło. Są prostsze techniki:))) Masz je w zasięgu ręki:)

      Usuń
    2. Już Ci mówię, bierzesz naczynie, wsio jedno, takie żeby Ci kształt podobał, wygrzebiesz na złomie. Dziurawą miskę, garnek, kociołek, rozrabiasz klej do kafelków, albo taniej cement z żwirem i np. torfem, taki w konsystencji gęstej śmietany, z torfem od razu będzie burego koloru, bez torfu to takie szare, ale możesz dodać sypkiego barwnika, a jak nie to na koniec sobie pomalujesz jakś farba, albo wapnem na biało. Zaś bierzesz, stare szmaty porwane w pasy, prześcieradła,flanelowe, labo bawełniane koszulki, pieluch tetrowe, co masz. Moczysz te szmaty w zaprawie i warstwa po warstwie oklejasz naczynie. Każda warstwa musi zaschnąć, w ciepły dzień idzie szybko. Oczywiście szmaty możesz fantazyjnie drapować, zaplatać, robić różyczki no co ci do główki wpadnie. Po zaschnięciu robisz dziurę odpływową wiertłem,jak nie masz zadbaj przed owijaniem szmatami, wybij dziurę gwoździem i nie zaklejaj szmatami. Po wyschnięciu pomaluj akrylami, albo wapnem, albo nie maluj. Jak chcesz, żeby donice szybko się zestarzały, to posmaruj jogurtem i wstaw w cień, ładnie szybko zzielenieją od mchu, który na tym jogurcie za jakiś czas wyrośnie. I masz antyczna misę własnego wyrobu. Produkowałam taką w Kaczorówce z plastikowej wanienki, minęły 3 lata i stoi do dziś, na zimę nawet jej nie chowam,bo ciężka jak koń.

      Usuń
    3. Naprawdę??? Człek się jednak całe życie uczy! A Kretowata mówi, że blogi wpędzają Ją w kompleksy! Mnie tam zachwycają i inspirują! Dzięki! Jest coś, czego NIE potrafisz robić?

      Usuń
    4. Też mnie wpędzały, ale dziewczyny to robią latami, ja od zeszłego roku. I na żadne kursa nie chodziłam , wszystko z podpatrywania. Zaczęłam od robienia biżuterii, a potem poszło. Ale żyć z tego nie da rady. Kamienie i półfabrykaty do biżu były tak drogie, że to zupełnie się nie opłaciło. Ale parę rzeczy poszło w świat :)

      Usuń
    5. O takie biżu robiłam, ale to tylko parę rzeczy muszę zobaczyć , gdzie reszta.

      http://www.blogger.com/blogger.g?blogID=2346961891938264122#editor/target=post;postID=8758577827756384482

      Usuń
  5. Gadaj mi zaraz!
    Wracając do zawartości walizki, skarby tam mam. Jakiś dokument po niemiecku (nie wiem, co to, niemiecki jest mi całkowicie obcy) z 1874 roku, pamiętniki z 1896 i takie tam. Byłabyś zachwycona. A zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilka zdjęć podarowałam Złotemu Kotu, dla mnie to obcy ludzie i nie mam stosunku emocjonalnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mi choć zeskanuj te zdjęcia, plisssss, uwielbiam. Widziałaś moje zbiory zdjęć na drugim blogu??? Niemiecki tłukłam przez 4 lata, ale co innego tłumaczenie starego dokumentu:))

      Usuń
    2. Pewnie, że widziałam. Na razie ślę Ci te skany.

      Usuń
    3. Niemiecki dokument pisany jest gotykiem, nie potrafię odszyfrować nawet nagłówka.

      Usuń
    4. To już klops na całego, ale przynajmniej ładnie wygląda :)

      Usuń
    5. Myślę, że ktoś, kto zna niemiecki, spokojnie domyśli się o co chodzi. Mam koleżankę, ale jak tu jest, nie pamiętam o tym. To jest chyba jakieś pozwolenie na coś. Jakaś przepustka, czy coś takiego. Chyba wyślę też te poezje Kretowatej. W końcu zna się, nie? Na takiej poezji na pewno!

      Usuń
    6. Zaraz zrobi konkurs na list pisany w tonie tamtejszej epoki, ja się już szykuję:))

      Usuń
  7. Ślę Ci dwa przesmaczne skany. List i wiersz miłosny. Ten drugi zwłaszcza pisownię mam taką, że skonasz chyba, bo ja prawie skonałam. Taki poeta! A już dokumentnie załatwił mnie podpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpis jest moim zdaniem zgodny z duchem epoki, szarmancki i czuły. Jakbym Bodo na filmie widziała:)

      Usuń
  8. Nie chciało się wkleić, ale poszło. Posikasz się.

    OdpowiedzUsuń
  9. Podpis pod listem tak! Rozśmieszył mnie rzeczowy - w zestawieniu z poezją - podpis poety pod wierszem: Fr. Skrzypczak Rokietnica pow. Poznań

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisał się dla potomnych, coby w mrokach dziejów nie zaginąć, i ma szanse!!! Wszak go znalazłaś.Zdaje się że w tej Rokietnicy do dziś nazwisko Skrzypczak funkcjonuje, może żyją jacyś potomkowie? Wrzuciłam do netu....

      Usuń
  10. Skrzypczaków jak mrówków, sama znam ze trzech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Twoich okolic bliżej Rawicza, wywodzi się moja rodzina o dość nietypowym nazwisku, ale nie wiemy, jak to dokładnie było. Pradziadek poznał prababkę na robotach w Niemczech na długo przed I wojną, tam się pobrali, tam urodziła się moja babka. Ojciec nosił nazwisko babki, no i ja toż samo. Wiadomo tylko, że pradziadek był z okolic Rawicza.

      Usuń
  11. A popatrz tylko na to ogłoszenie (to samo źródło): DLA GÓRALKI. Za list stokrotne dzięki. I ja tęsknię i chciałbym odpisać, ale czy pod wskazanym adresem nie zanadto dużo ryzyka? Czy można tak dużo ufać? Przejeżdżałem później. Będę przejeżdżał znowu wczas rano ale co jest za wczas dla Ciebie. Odpisz. Chłopak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko, tłumacz drugą część bo nie kumam czaczy:))))

      Usuń
  12. Wczas to jest wcześnie. Chyba chodzi o to, że on pyta, czy nie za wcześnie będzie przejeżdżał. Ale się tajniaczą. Ona mężatka, albo odwrotnie, albo mezalians jaki?

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Na kanwie tych wycinków powieść można napisać:), a przynajmniej nadaje się do blogowej publikacji Hanuś, no i masz odpowiedź, co Ty na tym blogu.......

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. No My też, ale widzisz, połowa zalatana, zaowczona.......czekaj niech się ogarną:)

      Usuń
    2. A donicę będziesz robić?

      Usuń
  15. Będę, ale na lato poczekać mus.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam olbrzymi ogród, miejsca Ci u mnie połno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam gdzieś taki cudny śródziemnomorski zakątek zrobiony z tych donic, a w nich lawenda i kwiatki w tonacji niebiesko, fioletowej, super wyglądało.

      Usuń
    2. Ja na pewno zrobię taką misę, i wannę;))) i basen;) i cysternę;) i akwedukt!!!!!

      Usuń
    3. Wcale się nie zdziwię, a obok postawisz zdekupażowaną beczkę:))

      Usuń
    4. Nie dekupażuj beczki, ja wezmę surową, a Tobie znajdę w zamian pełno różności!

      Usuń
    5. Nie plasticzaną niech zdekupażuje, chyba, że mo drewnianą to nie, sama bym taką z obręczami capnęła........

      Usuń
    6. A tam, plajztikową niechaj tam se dekupażuje. Ale z obręczami nie! Jedną mam, druga nadałaby się dla symetrii.

      Usuń
    7. Jeszcze ni mom ani jednyj, ino same gornki kamiunkowe......tyż je kochom....

      Usuń
    8. Beczkę wyrwałam sąsiadowi ze strychu, bo mówił, że ino mu zawodzo. Ale tylko dlatego, że beczka w ich oczach nie jest "antykiem". Ludzie tu pełno skarbów po oborach mają, ale chitre są i liczą sobie drożej niż w antykwariacie. Za kompletnie zeżartą szafę praktycznie bez drzwi niejaki R. wołoł 150 złociszy. Olałam go.

      Usuń
  17. Ja też w donicach raczej, ze względu na krety chwasty i kiepską ziemię. To jest ugór, a pod spodem glina i nic - poza wikliną, niektórymi iglakami i wiązowym żywopłotem - nie rośnie. Musiałaby przywieźć ze 40 tirów ziemi. W pompie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tez kiepsko - piach i klasa, ale mini warzywniak daję radę obrobić, w tym roku chyba pójdę w skrzynkowe grządki;)

      Usuń
    2. To jest wyjście, takie grządki na podwyższeniu, robią takie z podkładów kolejowych, ale dziewczyny nie róbcie tego nigdy. Te podkłady można kupić na kolei, bo wymieniają je na betonowe i ponoć jest tego ful. Ale nie róbcie z nich nigdy warzywnika, bo to drewno było nasączone straszną chemią, żeby na tej ziemi lata wytrzymało. Potem to wszystko z wodą deszczową wsiąka w glebę i w nasze warzywka. Lepiej upleść niskie płotki z wikliny i tam dać dobrej ziemi.

      Usuń
  18. Dziewczyny, ten poeta nie tak źle pisał, tzn. ortografia była wtedy trochę inna, ale zżynał;))) co gorsza;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo może dzioucha była ze wsi i chciał zaimponować?

      Usuń
  19. Aż tak inna nie była! Z kogo zżynał?

    OdpowiedzUsuń
  20. Aż tak inna ortografia nie była! Z kogo zżynał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, że robił błędy, a zżynał z tzw. "skrzydlatych słów" - kiedy umrę, kiedy zginę... - toż to wpleciony wierszyk sztambuchowy;)))

      Usuń
    2. Też miałam taki sztambuszek,w podstawówce, ale to się już wtedy zwykłym pamiętnikiem nazywało i wpisywali się o tak " na górze róże na dole fiołki kochajmy się, jak dwa aniołki" :))))

      Usuń
  21. A w mojej walizce sztambuszek z wpisami z 1896.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie wpisy tam są! A jaka kaligrafia! Nie mogę zeskanować wszystkiego.

      Usuń
  22. Jesuuu! Jak sieknę ten komputer! Nie odświeża mi i już. Muszę wyjść i nazod wejść.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiesz co, Mnemo, i Ty Kretowata? Jak tak dalej pójdzie, nie dostaniecie żadnej niespodzianki, ani listu pisanego piórkiem do kaligrafii, bo niby kiedy mam to robić? U Mnemo już świeży post, nie nadanżam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie śpij ze dwie nocki podciągniesz:))) To dowcip Hanuś, spoko, jo jutro w Hucie nie będę tu klikać od samygo rana:) Bydziesz miała spokój:)

      Usuń
  24. No właśnie. Jak Ty w Hucie, to ja też w swojej, a potem, jakbym podgonić mogła, to nie mogę, bo z Tobą i Kretowatą godum. I tak w kółko. Ale tero to już ide. Pa!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)